Pierwsze AED już stoją w gminie Damnica. Mają ratować, gdy liczą się sekundy

Pierwsze AED już stoją w gminie Damnica. Mają ratować, gdy liczą się sekundy

FOT. UG Damnica

W trzech punktach gminy Damnica pojawiły się urządzenia, które w nagłym zatrzymaniu krążenia mogą odmienić bieg wydarzeń. Defibrylatory AED zamknięto w kapsułach na zewnątrz budynków, tak by były dostępne bez czekania na otwarcie placówki. To sprzęt prosty w obsłudze, ale w takich chwilach bezcenny. Samorząd i strażacy liczą, że to dopiero początek szerszej sieci ratunkowej.

  • Pierwsze defibrylatory trafiły tam, gdzie ludzie bywają najczęściej
  • AED prowadzi krok po kroku, więc nie trzeba być medykiem
  • Gmina chce dołożyć kolejne punkty bezpieczeństwa

Pierwsze defibrylatory trafiły tam, gdzie ludzie bywają najczęściej

Trzy pierwsze urządzenia już wiszą na swoich miejscach i od razu weszły do użytku. Zostały ustawione przy budynkach, które na co dzień skupiają ruch mieszkańców i są dobrze znane w okolicy. Dzięki temu AED nie leży w szafce zamkniętej na klucz, tylko czeka tam, gdzie można po nie sięgnąć szybko, także poza godzinami pracy tych obiektów.

Urządzenia zamontowano przy:

  1. Centrum Edukacji i Kultury w Damnicy
  2. Szkole Podstawowej w Damnie
  3. Zagórzycy

Każda z kapsuł po otwarciu uruchamia sygnał dźwiękowy, więc o pobraniu sprzętu od razu wiedzą osoby w pobliżu. Wójt gminy Damnica Paweł Obert nie ukrywa, że to inwestycja, która ma znaczenie większe niż tylko techniczne.

„W chwilach zagrożenia życia, to olbrzymie wsparcie i realna szansa na jego uratowanie” – podkreśla Paweł Obert, wójt gminy Damnica.

W takich sytuacjach czas działa przeciwko poszkodowanemu. Najpierw trzeba wezwać pomoc, a potem bez zwłoki sięgnąć po AED. To właśnie ta kolejność często decyduje o tym, czy ratunek zdąży przyjść na czas.

AED prowadzi krok po kroku, więc nie trzeba być medykiem

Samorząd i strażacy mocno podkreślają jeden szczegół: z defibrylatorem nie trzeba mieć specjalistycznego przygotowania. Urządzenie samo podpowiada, co zrobić dalej. Prowadzi użytkownika głosem i sygnałami wizualnymi, a przy tym analizuje rytm serca poszkodowanego. Dopiero wtedy podejmuje decyzję, czy defibrylacja jest potrzebna.

„Urządzenie prowadzi użytkownika krok po kroku przez cały proces za pomocą komunikatów głosowych i wizualnych” – mówi Piotr Zdun, wiceprezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Damnicy.

To ważna wiadomość dla każdego, kto w pierwszym odruchu mógłby się zawahać. AED nie wymaga zgadywania ani medycznego doświadczenia. Jeśli nie ma potrzeby podania impulsu, urządzenie po prostu tego nie zrobi. Dla osoby ratującej oznacza to mniej lęku, a dla poszkodowanego większą szansę na szybką pomoc.

Strażacy deklarują też, że chętnie pokażą mieszkańcom, jak korzystać z defibrylatorów. Takie szkolenie można zorganizować przed różnymi wydarzeniami i spotkaniami, zwłaszcza gdy we wsi albo w szkole zbiera się więcej osób.

Możliwe są między innymi:

  1. pikniki sołeckie
  2. spotkania grup formalnych i nieformalnych
  3. zajęcia szkolne

Gmina chce dołożyć kolejne punkty bezpieczeństwa

Zakup pierwszych urządzeń sfinansowano między innymi ze środków przeznaczonych na ochronę ludności. To pokazuje, że temat nie zamyka się na jednym zakupie. Władze gminy chcą szukać następnych pieniędzy, zarówno z tego samego źródła, jak i z innych programów, by defibrylatory pojawiły się również w kolejnych częściach gminy.

„Zależy nam, aby dostęp do nich miało jak najwięcej mieszkańców” – zaznacza Paweł Obert.

Taka sieć miejsc z AED nie zastąpi ratowników, ale może skrócić drogę do pierwszej pomocy w tych najtrudniejszych minutach. A to właśnie minuty, nie godziny, decydują o wszystkim.

na podstawie: UG Damnica.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UG Damnica). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.