Po raz pierwszy w Słupsku wypisano pacjenta w kamizelce defibrylującej

Mężczyzna z założoną na plecach białą kamizelką medyczną z przewodami stoi w szpitalnej sali, a kobieta pomaga przy jego ubraniu.

FOT. Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego

Po nagłym zatrzymaniu krążenia pacjent nie dostał od razu wszczepionego defibrylatora. Ze szpitala wyszedł w urządzeniu, które ma monitorować pracę jego serca i w razie potrzeby zareagować. To pierwsza taka procedura w Oddziale Kardiologicznym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku.

Po dwóch resuscytacjach lekarze dali sercu czas na regenerację

Mężczyzna, dotąd zdrowy i aktywny, trafił do szpitala po nagłym zatrzymaniu krążenia w przebiegu częstoskurczu komorowego. Był dwukrotnie reanimowany. Lekarze rozpoznali zapalenie mięśnia sercowego, prawdopodobnie związane z przebytą infekcją.

Na razie nie ma podstaw do wszczepienia defibrylatora podskórnego. Przez trzy miesiące stan pacjenta będzie monitorowany za pomocą kamizelki z wbudowanym EKG. Po tym czasie kardiolodzy ocenią, czy mięsień sercowy wygoił się bez nieprawidłowych zmian, czy potrzebny będzie implant.

– Pacjent będzie zabezpieczony przed groźnymi incydentami arytmicznymi, a mięsień sercowy będzie zdrowiał – mówi Damian Sendrowski, koordynator Oddziału Kardiologicznego i Rehabilitacji Kardiologicznej.

Kamizelka pozwala prowadzić nadzór nad pracą serca poza szpitalem w okresie oczekiwania na decyzję o dalszym leczeniu. To czasowa forma zabezpieczenia osób zagrożonych nagłym zgonem sercowym, u których nie można od razu wszczepić urządzenia.

Najświeższe wiadomości z Słupska czekają na stronie głównej 24slupsk.pl, a koncerty, spotkania i imprezy na najbliższe dni – w kalendarzu wydarzeń.

Alarm ostrzega, a defibrylator może zadziałać automatycznie

Kamizelka rejestruje EKG i analizuje rytm serca. Gdy wykryje zagrożenie, uruchamia alarm. Przytomny pacjent może go wyłączyć, jeśli nie doszło do zatrzymania krążenia. Gdy nie zareaguje, urządzenie wykona wyładowanie mające przywrócić prawidłowy rytm.

Kardiolodzy ze słupskiego szpitala zwracają też uwagę na powikłania po infekcjach, w tym grypie, i zachęcają do szczepień. Zapalenie mięśnia sercowego może mieć poważne następstwa, a część pacjentów po jego przebyciu wymaga transplantacji serca.

– Często te infekcje przechodzą skąpoobjawowo, do czasu gdy zaatakowane zostanie serce, czasami z burzliwymi objawami zagrażającymi życiu – zauważa Damian Sendrowski.

na podstawie: Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji