Kobylnica traci 8 milionów i budżet pęka po decyzji z Warszawy

4 min czytania
Kobylnica traci 8 milionów i budżet pęka po decyzji z Warszawy

Jedno pismo z resortu finansów wystarczyło, by w Kobylnicy rozpadł się plan, który dopiero co dostał ministerialną pieczątkę. Gmina nagle musi liczyć się z ubytkiem 8 117 000 zł, choć jeszcze niedawno opierała tegoroczne wydatki na wytycznych z Warszawy i podpisanych umowach. Władze mówią dziś o decyzji, która przyszła za późno, by dało się ją spokojnie wbudować w finanse samorządu. W tle zostaje też Bolesławice i spór o to, kto ma zapłacić za zmianę granic oraz za to, co już zostało na miejscu zrobione.

  • Pismo przyszło, gdy budżet był już w ruchu
  • Bolesławice zostały po drugiej stronie, a rachunek został w Kobylnicy
  • Cięcia mogą dosięgnąć dróg, szkół i długu gminy
  • Spór o rekompensatę wchodzi na poziom polityczny

Pismo przyszło, gdy budżet był już w ruchu

W kobylnickim urzędzie przez długi czas liczono, że zmiana granic administracyjnych będzie miała finansowe skutki dopiero przy planowaniu kolejnego roku. Tak też przygotowywano budżet na 2026 rok, opierając się na oficjalnych wytycznych Ministerstwa Finansów z października 2025 roku, później potwierdzonych w styczniu.

Problem w tym, że samorząd zdążył już wejść w rytm pracy: podpisano umowy, uruchomiono zobowiązania i rozpisano płatności. Tymczasem 19 marca do Urzędu Miejskiego w Kobylnicy dotarło pismo z Ministerstwa Finansów i Gospodarki, sporządzone 16 marca. Z dokumentu wynikło, że dochody gminy zostaną obcięte o dokładnie 8 117 000 zł.

„Dla nas to był dokument święty. Dzisiaj okazuje się, że gmina ma realizować zadania za pieniądze, których fizycznie nie ma” – mówiła Anna Gliniecka-Woś, burmistrz Kobylnicy.

W tej sprawie najbardziej uderza nie tylko skala, ale i moment. Budżet był już zatwierdzony przez to samo ministerstwo, które później go skorygowało. Dla samorządu oznacza to konieczność szukania oszczędności niemal z dnia na dzień, bez spokojnego rozłożenia ruchów na kolejne miesiące.

Bolesławice zostały po drugiej stronie, a rachunek został w Kobylnicy

Źródłem problemu jest lipcowa decyzja z 2025 roku o zmianie granic administracyjnych i przekazaniu sołectwa Bolesławice do Słupska. Resort przeliczył udział gminy w podatkach PIT i CIT oraz subwencję ogólną, odejmując wpływy, które wcześniej wiązały się z 1521 mieszkańcami tego obszaru.

To jednak tylko część obrazu. Kobylnica nie odzyska pieniędzy, które już wydała na infrastrukturę po tamtej stronie granicy. W praktyce samorząd został z kosztami poniesionymi wcześniej, a dochody, które miały je równoważyć, zniknęły w trakcie roku budżetowego.

Właśnie dlatego władze gminy mówią, że nie chodzi o prostą korektę księgową, lecz o realne przesunięcie ciężaru na bieżące funkcjonowanie całej gminy. Ubytek dotyka nie jednego zadania, ale całego układu finansowego, od utrzymania ulic po szkolne wydatki.

Cięcia mogą dosięgnąć dróg, szkół i długu gminy

Przy budżecie sięgającym około 141 mln zł strata 8 mln zł nie jest drobną korektą, którą da się łatwo przykryć przesunięciem jednej pozycji. W Kobylnicy pada wprost, że nie ma inwestycji za 8 mln zł, którą można byłoby po prostu wykreślić i na tym zamknąć temat.

Najbardziej narażone są więc wydatki rozproszone, ale codziennie odczuwalne:

– planowana droga Wrząca–Ściegnica, w budżecie zapisana na ponad 2 mln zł, w tym roku może nie doczekać się realizacji,

– środki na bieżące utrzymanie dróg, oświetlenie ulic i prace porządkowe prowadzone przez Centrum Usług Wspólnych będą musiały zostać ograniczone,

– spowolni modernizacja placówek oświatowych, a zakupy dla szkół mogą zostać przycięte do minimum.

Do tego dochodzi dług. W 2024 roku zadłużenie gminy wynosiło 104 mln zł. Dzięki twardej polityce finansowej spadło do 97 mln zł, a plan na koniec 2026 roku zakładał zejście do 93 mln zł. Po najnowszej decyzji ten scenariusz staje się znacznie mniej realny.

Anna Gliniecka-Woś zapowiada, że zamiast dalej spłacać zobowiązania, gmina może być zmuszona do emisji obligacji, by utrzymać najważniejsze inwestycje, w tym żłobek w Kobylnicy oraz remont ulic Słupskiej i Szczecińskiej. Samorząd chce jednak uniknąć dodatkowego zadłużenia i przede wszystkim nie zatrzymać projektów, które już zostały rozpoczęte lub przygotowane do startu.

Spór o rekompensatę wchodzi na poziom polityczny

Na stole leży także oferta Słupska. Miasto, które przejęło Bolesławice, proponuje Kobylnicy 3,5 mln zł w ratach po 700 tys. zł rocznie przez pięć lat. Dla kobylnickich władz to za mało, bo taka suma mogłaby pokryć jedynie część nakładów inwestycyjnych, ale nie utracone dochody bieżące.

Dlatego gmina szykuje działania na kilku frontach. W planach są:

– interwencja u premiera RP z prośbą o wsparcie z rezerwy budżetu państwa,

– pisma do Ministerstwa Finansów z żądaniem wyjaśnienia, dlaczego ubytki w dochodach policzono dopiero teraz i według jakiej metodologii,

– rozmowy z władzami Słupska o realnych rekompensatach i wspólnej uchwale dotyczącej ostatecznego podziału planowanych dochodów.

Spór o Bolesławice coraz wyraźniej wychodzi poza administracyjne mapy. W Kobylnicy chodzi już nie tylko o granice, ale o to, czy samorząd będzie w stanie utrzymać dotychczasowe tempo inwestycji bez bolesnych cięć i bez wchodzenia w nowy dług.

na podstawie: UM Kobylnica.

Autor: krystian